Ciao CESIA!

27 czerwca 2012

 

Zanim Włosi przyjechali do Gdańska na Euro 2012, najpierw nasz człowiek pojechał do Bolonii. Michał Nowacki odwiedził tamtejszy uniwersytet, by przyjrzeć się działaniu ośrodka informatycznego we włoskim wydaniu.

 

Włochy kojarzą się głównie z pizzą i spaghetti. Jakie nowe skojarzenia przywiozłeś po ostatniej wyprawie?

Przestałem myśleć w sposób stereotypowy o włoskich pracownikach, którzy zawsze na wszystko mają czas. Moim opiekunem na czas pobytu w Bolonii była Pani Silvia Mastrapasqua – project manager włoskiego odpowiednika naszych eLokali. Dzięki niej poznałem funkcjonowanie tamtejszego ośrodka informatycznego – CESIA.

 Jak oceniasz funkcjonowanie i stopień informatyzacji Uniwersytetu Bolońskiego?

Pierwsza rzecz jaką zauważyłem to podobny sposób myślenia o zarządzaniu procesami informatycznymi i działanie w oparciu o metodykę Agile*. CESIA zajmuje się obsługą 5 kampusów składających się na Uniwersytet Boloński. W sytuacji, kiedy pracownik skanuje kartę w czytniku w oddziale w Rimi, Ravennie, Faenzie, Forli czy Cesenie, reakcja – czyli sprawdzenie, czy ten ktoś ma uprawnienia, by wejść do budynku – musi być natychmiastowa, mimo odległości. To jest możliwe przy dobrze wyposażonej serwerowni, gdzie dodatkowo część sprzętów dla podniesienia standardów bezpieczeństwa działa na zasadzie outsourcingu.

CESIA realizuje też projekt ujednolicenia systemów. W tej chwili Erasmus, oceny czy wnioski tworzą osobne portale i są oparte na różnorodnych technologiach w zależności od czasu, w jakim powstały. CESIA dąży do tego, by były widoczne z poziomu jednego okna przeglądarki. Równocześnie na poziomie technologicznym trwa proces przenoszenia stron wszystkich 23 wydziałów na jeden wspólny silnik. To samo dzieje się na PG, gdzie trwa wdrażanie eKontaktu. Jednak pomimo tak dobrej organizacji odczuwalny jest też kryzys gospodarczy. Z tego względu wszystkie włoskie uczelnie dążą do automatyzacji usług on-line i ograniczenia udziału czynnika ludzkiego.

Czy jest coś, w czym prześcigamy południowych sąsiadów?

Z pewnością my możemy pozazdrościć Włochom profesjonalnego studia do nagrań interaktywnych wykładów. Natomiast w bezpośredniej obsłudze  studentów nie mamy sobie równych. Na Uniwersytecie Bolońskim zamiast dziekanatów  funkcjonuje tak zwany Student’s Office. Wygląda to jak coś w rodzaju punktu pocztowego,  gdzie pobiera się numerki, czeka na swoją kolej i otrzymuje wniosek. Poza tym pracownikom CESIA bardzo podobała się nazwa jednego z naszych modułów – eStudent.

Jesteśmy otwarci na dalszy kontakt, ale Włochom bardziej niż na wizytach studyjnych, zależy na udziale w projekcie na okres 3-6 miesięcy. Wtedy może się wywiązać realna współpraca.

Zanim podróż służbowa stanie się faktem, potrzeba wielu przygotowań. Jak poradziłeś sobie z organizacją formalnej strony wyjazdu?

Otrzymałem nieocenioną pomoc ze strony pracowników Działu Spraw Międzynarodowych. Dzięki nim temat druczków przestał być czarną magią, a załatwianie formalności stało się przyjemnością.

Dziękuję za rozmowę.

 

*Agile – programowanie zwinne, tj. oparte krótkich cyklach wydawniczych